Wystawa w Wozowni.

Data: 
23/07/2012

RAFAŁ BOETTNER-ŁUBOWSKI / INWERSJE QUASI-MUZEALNE: ALEGORIA RÓŻNICY ?
Galeria Wozownia w Toruniu
3.VIII.2012 ¬– 2.IX.2012

WOZOWNIA, SZATNIA I „ALEGORIA RÓŻNICY?”

Toruńska Galeria Sztuki Wozownia jest jedną ze starszych galerii w powojennej Polsce - istnieje od 1950 roku, aktywnie akcentując swój wkład w życie kulturalnego naszego kraju i rodzimego regionu. Obecnie jej siedzibą jest zabytkowy budynek (dawna pruska wozownia artyleryjska), położony w najstarszej części Torunia, przy Bramie Klasztornej oraz w pobliżu Ratusza Staromiejskiego i Domu Kopernika. Ambicje programowe Galerii zakładają badanie aktualnego stanu sztuki oraz prezentowanie i współtworzenie wielu ciekawych projektów artystycznych, co udaje się z powodzeniem realizować, dzięki osobowości i zaangażowaniu wieloletniego dyrektora galerii – Anny Jackowskiej, która promuje w prowadzonej przez siebie instytucji sztukę z obszaru rozmaitych konwencji i szeroko rozumianych postaw artystycznych: od tych zdecydowanie tradycjonalistycznych po te ewidentnie alternatywne z uwzględnieniem całego spektrum możliwości istniejących pomiędzy wspomnianymi „skrajnościami”. Siedziba Galerii stwarza wiele ciekawych możliwości dla współczesnych przedsięwzięć artystycznych. Oprócz intrygującej struktury architektonicznej dla tworzących dziś artystów inspiracją mogą stawać się także historyczne konteksty wspomnianego miejsca. Co ciekawe, w ostatnich latach w galerii dostępne są także kameralne przestrzenie ekspozycyjne, zorganizowane w starym pomieszczeniu archiwum i dawnej szatni. Istnieją one zresztą pod takimi właśnie nazwami: Galeria „Archiwum” i Galeria „Szatnia”, choć nie zawsze pojawiają się one w oficjalnych materiałach prasowych czy internetowych. Ekspozycyjne uaktywnienie tych ongiś „pragmatycznie funkcjonalnych” przestrzeni w celu przemiany ich tożsamości w kierunku prezentowania sztuki współczesnej – koresponduje w znacznym stopniu z metamorfozą tożsamości historycznej całej siedziby Galerii Wozownia. Ten intrygujący kontekst przemiany funkcji i przeznaczenia staje się w pewnych przypadkach inspiracją dla wystawiających w Wozowni artystów. Ostatnio, także dla poznańskiego twórcy, zajmującego się budowaniem rzeźbiarskich aranżacji przestrzennych – Rafała Boettnera-Łubowskiego. Artysta ten przygotował dla Galerii „Szatnia” toruńskiej Galerii Wozownia, prezentację, której kluczem jest praca zatytułowana „Inwersje quasi-muzealne: Alegoria Różnicy?”. Praca ta – pomimo tego, że jest autonomiczna i można ją pokazywać w różnych kontekstach – w toruńskiej Galerii „Szatnia” została pokazana w obrębie takich metamorfoz zastanej przestrzeni (jej fragmentaryzacji) i takich relacji z innymi elementami wizualnymi (np. ze specyficznego rodzaju para-reliefem, stworzonym z prostego, minimalistycznego wieszaka na ubrania), że może ona z powodzeniem otwierać wymiary dyskretnego, polemicznego i wieloznacznego jednocześnie dyskursu, dotyczącego historii miejsca swej wizualnej prezentacji. Kompozycja „Alegoria Różnicy?” odnosi się zarówno do fascynacji autora sztuką dawną – jednym z istotnych elementów tej „instalacji” jest antykizująca, czarno-brązowa głowa, swoiste „janusowe oblicze” kobiecego wizerunku; jak i do strategii wykorzystywania w realizacjach artystycznych przedmiotów gotowych, tak charakterystycznej dla wielu form XX-wiecznej aktywności w dziedzinie sztuk wizualnych. Obie wspomniane wcześniej możliwości twórcze, jak to często bywa w twórczości Rafała Boettnera-Łubowskiego, istnieją i w tym przypadku w kontekście przemyślanego i zdyscyplinowanego pod względem koncepcyjnym odniesienia do potencjału praktyk wizualnych cytacji. Nie dziwi zatem fakt, że najnowsza aranżacja przestrzenna artysty staje się próbą ukazania w nietypowej konfiguracji kilku wizualnych przytoczeń. Nałożony na szklany postument specyficzny przedmiot – czarny, geometryczny stolik sprawia wrażenie jakby unosił się nad ziemią. Ustawiona na nim „antyczna” głowa udaje eksponat muzealny, natomiast, zawieszony na ścianie, „czarny kwadrat” przypomina typ abstrakcyjnego artefaktu, jaki spotkać można w wielu współczesnych muzeach sztuki nowoczesnej. A jednak nie wszystko, to co widzimy, jest tym, czym nam się zdaje, że ma być… Jak zauważa Hanna Kostołowska we wstępie do katalogu omawianej wystawy: Dialog z tradycją, prowadzony przez Rafała Boettner-Łubowskiego w wielu jego działaniach zostaje podkreślony odniesieniem do instytucji muzealnej. Jednak to nawiązanie jest „quasi”, pozorne, częściowe, a nawet w pewnym stopniu „nieprawdopodobne”. Antykizująca głowa kobieca, przypominająca rzeźby XIX-wieczne, jest „prawie” eksponatem muzealnym, gdyż wykonano ją z tworzywa sztucznego. Jej szczególna forma – janusowe oblicze – nie tylko przywodzi na myśl inspiracje sztuką antyczną, ale także wskazuje na dwuznaczność i zmienność poruszanych problemów. Janusowe oblicze sztuki może wskazywać na jej dwa różne charaktery: powrót do przeszłości i oryginalność. Ich zderzenie zostało pozytywnie określone przez artystę jako „potencjał twórczego naśladownictwa”. Nie bez przyczyny opisywany eksponat znajduje się na zwykłym, czarnym stoliku, który jest typowym wyposażeniem domu. A jednak naszą percepcję tego stereotypowego przedmiotu zaburza oderwanie go od podłoża. W galerii toruńskiej zaczyna on pełnić nową rolę. Jest postumentem dla dzieła sztuki i jednocześnie sam nim się staje. Dryfując w powietrzu, budzi niepokój oraz zmienia swoje przeznaczenie. Artysta opatrzył go tabliczką z pytaniem skierowanym do odbiorcy: „Alegoria Różnicy?”. Jaką różnicę dostrzegamy? Stolik staje się solennym, zawieszonym w przestrzeni galeryjnej obiektem sztuki. Zdaje się zatrzymywać czas. W wypadku rzeźby doświadczamy kolejnego odwrócenia: jej materiał, imitujący brąz, jest tworzywem sztucznym, który wypełnia naszą konsumpcyjną rzeczywistość. Kompozycję wieńczy czarny blat stołu, który przyjmuje rolę abstrakcyjnego, XX-wiecznego dzieła sztuki. Góruje on nad aranżacją i zachowuje się dokładnie, tak jak wcześniej opisywany mebel – staje się obiektem kontemplacji, niezwiązanym ze swoim pierwotnym przeznaczeniem. Cała instalacja jest swoistą inwersją oraz zaburzeniem oklepanych wyobrażeń na temat kultury dawnej i współczesnej. Tytuł wystawy jest zakończony znakiem zapytania. Został on powtórzony raz jeszcze, w podpisie-pytaniu, dołączonym do odwróconego wieszaka na ubrania. Przedmiot ten również pochodzi z komercyjnej sieci sklepów meblowych, a jego umieszczenie w Galerii „Szatnia” nie jest przypadkowe. Został on jednak pozbawiony swojej praktycznej funkcji, zyskując inną, wyraźnie polemiczną i nieoczywistą rolę. Kreowane przez artystę pytania, wskazują rozmaite dylematy, takie jak istota dzieła sztuki oraz nasze przyzwyczajenia i możliwe alternatywy w sposobach jej pojmowania. Znak zapytania może również zaznaczać pokorny stosunek autora do źródeł, do pierwowzorów sztuki dawnej, a w szczególności kręgów kultury klasycznej. Przytoczona wypowiedź uzmysławia nam, że kameralny pokaz rzeźbiarski przygotowany przez Rafała Boettnera-Łubowskiego dla Galerii „Szatnia” toruńskiej Galerii Wozownia nie jest tylko i wyłącznie komentarzem na temat przemian kontekstualno-funkcjonalnych określonej, zaanektowanej przez niego przestrzeni wystawienniczej. Praca ta ma też o wiele szerszy i bardziej niezależny semantyczny potencjał, bowiem stanowi ona próbę stworzenia refleksyjnej narracji, która dotyczy także o wiele bardziej ogólnych problemów, niż tylko te związane z pamięcią kulturową danego miejsca. Z równym powodzeniem otwierać ona może także przestrzeń refleksji dotyczących problemów związanych ze sztuką, kulturą oraz grą pozorów, czy niejednoznacznością wielu zjawisk, które charakterystyczne są dla dynamicznych przemian współczesnego świata. Dyskretnie ukazuje nam również schematyczność i umowność pewnych stereotypów towarzyszących naszemu postrzeganiu wielu współczesnych przejawów życia i sztuki. Sugeruje również istnienie pewnego zadziwiającego paradoksu: otóż Różnica nie musi zawsze zasadzać się tylko i wyłącznie na występowaniu totalnych antynomii danych stanów czy jakości, czasem i w niej odnaleźć można bowiem ślady dawnych, pozaprzeszłych analogii i podobieństw. A warto dodać, że „Inwersje quasi-muzealne” Boettnera-Łubowskiego zapraszają nas także do wielu innych przemyśleń i to nie tylko tych dotyczących bezpośrednio samej materii sztuki, pomimo tego, że sprawy sztuki wydają się autorowi najbardziej fascynujące oraz godne uwagi i zapamiętania.
Ewa Krakowska